Do Polski…

Stara refleksja wprost ze starego dworca autobusowego. Była jesień, myśli fruwały po chodniku…

Najsłodsza Polsko!

Gorzko mi.

Siedzę na pustej ławce. Jej obskurne deseczki, z których schodzi niebieska farba, kryją w szczelinach papierki od paluszków, chusteczki higieniczne, a nawet puszki od piwa. Niektóre śmieci wykazały się heroizmem i wydostawszy się z drewnianych pętów, fruwają bezkarnie po dworcu. Podlatują pod wysokie buty ludzi, coś tam szepczą konspiracyjnie… o wolności, o życiu, o… niepodległości? Chyba się przesłyszałam.

Siedzę na pustej ławce. Skaczę wzrokiem po „sielskim” krajobrazie. Stare, rozklekotane autobusy już czekają na swoje archaiczne kursy donikąd. Te nowsze grzeją silniki, aby wystartować w wielki świat. Kierowcy tylko zmieniają tabliczki i koszule.

A na drodze już zrobił się korek – przecież to godzina szczytu, czyż nie? Wszyscy wracają do swoich obdrapanych kamieniczek i kwiecistych bloków. Do domu. Może też siedzą tam na pustej ławce? Chociaż w domu chyba używa się foteli.

Cały ten „idylliczny” krajobraz wzmaga jeszcze wspaniałe niebo. Tak wspaniałe, że zasłonięte nieprzeniknioną płachtą chmur, których brudnoszary odcień przepięknie komponuje się z dymami kominów. Jesteśmy senni, bo przecież to taka depresyjna, jesienna pogoda. Listopad. „Cholera, no nienawidzę listopada!”, słyszę wszędzie. Nic, tylko spać. Myślę sobie, że może gdyby zamiast „brudnoszarej płachty” chmury miały kolor czerwony, to wszyscy chodziliby wkurzeni (jeszcze bardziej wkurzeni). Jak byki. Jedna, wielka korrida. Ole!

O, korek ruszył. Gdzieś tam wśród aut jedzie karetka. Ktoś umiera? Nie, nie wyją syreny. Po prostu jedzie. Cichutko. Bez nerwów. Dziwne.

O, autobus wyjechał. Ile jeszcze do mojego? Dziesięć minut? Dobrze.

O, a ludzie też siedzą na pustych ławkach. Gapią się w telefony, rozmawiają. Palą elektryczne papierosy? Czyli stąd ten zapach brzoskwinii! Miło tak poczuć brzoskwinię wśród miastowego smrodu.

O… wszystko to jakieś takie… dziwne. Nierealne. Jakbym śniła, że siedzę na pustej ławce i obserwuję świat. Jakbyśmy grali w wielkim filmie, bezlitosnym dramacie. Bo wszystko to jakieś takie… nieżyciowe.

Tylko co w takim razie jest życiowe?

Obskurne kamieniczki. One są życiowe. Ale one też zawsze działały na mnie jak czerwona płachta na byka (dobrze, że to niebo nie jest czerwone!). Teraz sobie myślę, że właśnie te kamieniczki są Tobą, Moja Nasłodsza.

Bo ich osmolone i rozpadające się ściany niosą w sobie historię, o której możemy tylko słyszeć. Były świadkami przeszłości, którą tak kochamy celebrować. Fakt – są brzydkie. Fakt, wypadałoby je odmalować. Ale jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, że myślenie o kolorowym tynku wydaje się śmieszne.

Siedzę na pustej ławce, patrzę na brzydkie kamieniczki i jest mi gorzko. Tak gorzko, jakbym zjadła co najmniej z pół wiadra gorczycy. Jakie są tego powody? A bo to pogoda nie taka, a bo to kamieniczki brzydkie, a bo to korek, a bo to śmieci się walają, a bo to ławka taka pusta, a bo to świat taki niesprawiedliwy, a bo to w ogóle w tym kraju to nie ma przyszłości!

Boże mój drogi, co za głupoty! Niech już przyjeżdża ten autobus, bo zaraz sama siebie wepchnę między niebieskie deseczki!

Co z tego że pogoda nie taka? Co z tego że kamieniczki brzydkie? Co z tego że korek? Co z tego że śmieci? Co z tego że ławka pusta? Co z tego że niesprawiedliwy? Co z tego, że nie ma przyszłości?!

Jak to… nie ma?

Nie ma?! Nie będzie!

Przyszłości nie będzie, jeśli nie będzie nas. A ty, Polsko, nie będziesz nigdy słodka, gdy każdy budujący cię cukierek ucieknie na inne ciasto. Bo wiem, że chociaż to wszystko jest „nie takie” – to jest nasze. Minęło 100 lat, a jak minie kolejne 100? Na kłótniach, krzykach, rozłamach? Czy na zbiorowym pieczeniu najsłodszego ciasta na świecie?

Nie wiem, bo przecież „gdzie kucharek sześć, to nie ma co jeść”.

A jak jest prawie 40 milionów?!

I każdy musi dostać fartuszek, czepeczek, trzepaczkę…

Nie wiem, jak to będzie. Może wyjdzie zakalec, kto wie.

Ale wiem jedno, Najsłodsza.

Teraz, właśnie teraz i tutaj, jest lepiej niż nigdy dotąd. Teraz żyjemy. A póki żyjemy, póki walczymy o nasze prawa… Nie zginiesz, Polsko.

Zostawmy więc w spokoju obskurne kamieniczki.

Polka

PS. Czy nasze Ciasto może być czekoladowe? No proszę!

***

Photo by freestocks.org on Unsplash

2 myśli w temacie “Do Polski…

  1. Zdrobnienie „kamieniczki” jest bardzo wymowne, a każde ze zdrobnień czy porównań jest dobrze przemyślane i wyraża Twoje poglądy. Moim marzeniem może być, żeby każdy patrzył na naszą przyszłość w taki sposób jak Ty i tego Nam wszystkim życzę. Prześwietna robota!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Weronika Kociołek 13 sierpnia 2019 — 18:34

      Niezmiernie mnie cieszy, że pierwszy komentarz na tej stronie jest tak miły. Dziękuję! Wiele dla mnie znaczy! ❤

      Polubienie

Odpowiedz na Nikola T Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Adrian Kudoń

"Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego."

Pisarska Wyspa

Jako społeczność pasjonatów literatury działamy w serwisie Facebook, a niniejsza strona stanowi zaplecze publicystyczne naszej społeczności. Znajdziesz tu unikalne publikacje literackie oraz aktualności dotyczące rozwoju naszej grupy. Zrzeszamy zarówno amatorów i początkujących twórców literatury, jak i pisarzy doświadczonych w procesach budowania utworów literackich i ich wydawania, także zawodowych redaktorów i korektorów. Życzymy miłej i, mamy nadzieję, inspirującej podróży po Pisarskiej Wyspie!

Karolakowo

Justyna Karolak dziwi się światu. Tym napisem wita wszystkich tablica wjazdowa do miasta, jakim jest Karolakowo.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close